Zawsze w porę – eBook (PDF, EPUB, MOBI)

 
ZAWSZE W PORĘ MOBI DO POBRANIA

Zawsze w porę
Agnieszka Krawczyk

Wydawnictwo: Filia
ISBN: 978-83-8195-175-3
Język: Polski
Data wydania: 3 czerwca 2020
Rozmiar pliku: 1,9 MB
Zabezpieczenie: Znak Wodny


ZAWSZE W PORĘ – OPIS EBOOKA

Na alei Wierzbowej te dobre chwile łączą się z tymi gorszymi. Czasami wszystko idzie zgodnie z myślą, a innym razem wręcz przeciwnie. Wszyscy mieszkańcy muszą stawiać czoła przeróżnym wyzwaniom. Hanna Jawińska znalazła się na rozwidleniu drug. Wraz z dziećmi opuszcza ich cudowny dom, a następnie wprowadzają się do apratamentu pani Flory. W jaki sposób rozwinie się sytuacja młodej mamy? Czy pozwoli sobie kolejny raz na miłość? Którego z dwojga adoratorów wybierze?

Pechowy wypadek przytrafił się Joli Cieplik, jednocześnie jej siostrzenica Nika w końcu czuje się, że jest dla kogoś przydatna, aczkolwiek to nie jest sobie wstanie poradzić z jej zawiłymi emocjami. W szklarni Zygmunta zaczęła się wiosna, czy tak samo stanie się w jego sercu? Wszyscy sąsiedzi będą bardzo zaskoczeni, jakie atrakcje szykuje dla nich przyszłość.

Dla całego miasta również nadejdzie metamorfoza, aczkolwiek nie każdą powinno się zaakceptować. Czy mieszkańcy będą wstanie połączyć siły aby pokonać przeciwności?

Niesamowicie interesująca powieść o społeczeństwie, które dzielnie stawia czoło przeciwnością z myślą, że świat napisał dla nich dobry scenariusz. Mimo iż teraźniejsze dni są pochmurne, niedługo wzejdzie słońce. Ponieważ w życiu wszystkie chwile mają swoje odpowiednie miejsce w czasie i nic nie dzieje się od tak. Istotne jest, aby mieć wiarę w to, że życie prowadzi nas ku lepszemu. A także to, iż pewne rzeczy nadchodzą w porę, nawet wtedy gdy absolutnie ich nie oczekujemy.

Zawszę w porę e-book Agnieszka Krawczyk do pobrania w formie elektronicznej książki (pdf, epub, mobiEbookland.pl

Pobierz eBook

FRAGMENT EBOOKA

***
Świat o poranku wygląda zupełnie inaczej niż wieczorem, a blask dnia przynosi niespodziewane rozwiązania i mądrość, której czasami próżno szukać w mroku nocy.

Hanna Jawińska obudziła się w swojej sypialni, którą jeszcze do niedawna dzieliła z mężem, w wielkim łóżku, od przeszło pół roku zaścielonym pojedynczym kompletem pościeli, i rozejrzała się po sterylnym wnętrzu. Obszerny pokój, bardzo jasny, doświetlony wielkim oknem wychodzącym na ogród, został urządzony w minimalistycznym, industrialnym stylu. Chwilę patrzyła na każdy mebel z osobna, a potem w jednym momencie dotarło do niej, że raczej nie spędzi tu życia.

Na początku kochała ten dom. Jego szlachetną nowoczesną bryłę, ogromne okna otwierające się na zieleń za domem, starannie dobrane sprzęty i wysokie sufity. Dawid, jako architekt, z dużą precyzją zaplanował wszystko, bo do budowy przygotowywał się kilka lat. Jej projekt także się podobał, choć przy dopracowywaniu go nie miała zbyt wiele do powiedzenia. Mąż przemyślał koncepcję w najmniejszych szczegółach, a ona nie chciała mu robić przykrości uwagami. Zresztą po co? Przecież jej wszystko pasowało. Dom był wolny od chaosu, nie gromadzili zbędnych sprzętów. Próżno tu było szukać ozdób czy bibelotów. Dwa wielkie metalowe ptaki, sowa i czapla, stały po obu stronach kominka, ale to były dzieła sztuki, nabyte przez męża w galerii. Jeśli lampa, to taka, która definiuje wnętrze, jeżeli mebel – to oryginalny – takie założenia przyjął Dawid, a ona ich nie negowała. Uspokajała się tutaj i odpoczywała.

Do czasu.

Do momentu, gdy uświadomiła sobie, że nic w tym wnętrzu nie należy do niej. Każdą rzecz wymyślił mąż, jego było też wykonanie. Hanna nie ustawiła choćby jednej rośliny czy krzesła. Działała wedle rozrysowanego przez partnera układu. To on wiedział, jak najlepiej urządzić przestrzeń idealną: funkcjonalną i elegancką zarazem.

Tylko czy ja naprawdę jestem w stanie tak żyć? Gdy wszystko zostało zaplanowane, opisane i działa wedle ściśle określonej procedury? Małżeństwo to nie lot w kosmos, podczas którego najdrobniejsza sytuacja jest zawczasu przewidziana w punktach i podpunktach, a ewentualne odstępstwo od schematu może sprowadzić katastrofę. Życie to nieustające problemy i zmaganie się z nimi. Raz wychodzi się z potyczki zwycięsko, a innym razem z nosem na kwintę. I nie rodzimy się z mapą, która mogłaby nas przeprowadzić przez zdradliwe wiry losu albo fałszywe ścieżki. Codzienną trasę wyznaczamy sami metodą prób i błędów.

W tym odczytaniu pojawienie się w jej świecie Błażeja mogło być właśnie znakiem, że należy obrać inny niż dotychczas kierunek. Czas zrezygnować ze szczegółowego planowania i pójść na żywioł. Wybrać drogę w nieznane, może wyglądającą na trudną i czasami niebezpieczną, ale jakże ekscytującą. Tak. Dla Hanny nadchodził właśnie dzień wyzwolenia.

Uświadomiła sobie to o świcie, gdy blade światło styczniowego poranka sączyło się przez okno osłonięte jedynie muślinową firanką. Przefiltrowane w ten sposób układało się na przedmiotach łagodnie, tępiąc ostre krawędzie. Zawsze chciałabym patrzeć na świat w ten sposób – uświadomiła sobie. Przez spokojny, delikatny filtr.

Author : Admin-Heoth

Redaktor portalu eBookland.pl. Absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.