Więzienny prawnik – eBook (PDF, EPUB, MOBI)

 
Więzienny prawnik ebook pdf

Więzienny prawnik
John Grisham

Wydawnictwo: Albatros
Tłumacz: Lech Z. Żołędziowski
ISBN: 978-83-8215-074-2
Język: Polski
Data wydania: 20 maja 2020
Rozmiar pliku: 640 KB
Zabezpieczenie: Znak Wodny


WIĘZIENNY PRAWNIK – OPIS EBOOKA

W całej historii USA zanotowano tylko i wyłącznie cztery przypadki zabójstwa federalnego sędziego podczas sprawowania danego stanowiska. Statystyka ta nieoczkowanie się powiększa. Ponieważ dochodzi do zabójstwa, którego ofiarami zostali sędzia Raymond Fawcett a także jego sekretarka. Śledztwo dotyczące tego morderstwa w pewnym momencie staje w martwym punkcie.

Prawnik Malcolm Bannister, który spędza odsiadkę w więzieniu o złagodzonym rygorze otrzymał wyrok za przewinienie w które został wplątany. Wykorzystał już wszystkie możliwe formy apelacji. Dlatego w celu zabicia nudów stara się pomóc swoim współwięźniom. W związku z tym pomaga im w walce z wymiarem sprawiedliwości, przygotowywaniem testamentów lub wniosków rozwodowych i nie tylko. Jego marzeniem w tych ponurych chwilach, jest chęć opuszczenia więzienia i spotkania się z synem, którego nie widział on od długich pięciu lat.Wydaję się, że szansa na spełnienie jego marzenia nadarza się bardzo szybko. Ponieważ Malcolm zna rozwiązanie śledztwa w sprawie morderstwa sędziego Fawcetta, dowiedział się kim jest zabójca, a także jaki był jego motyw.

Dlatego prawnik będzie starał się wykorzystać tę informację do odzyskania wolności, a także zmiany wyglądu i tożsamości. Następnie jego celem będzie przystąpienie do perfekcyjnego planu zemsty na tych, którzy zrujnowali mu życie fałszywymi oskarżeniami.

Więzienny Prawnik ebook John Grisham do pobrania w formie elektronicznej książki (pdf, epub, mobiEbookland.pl

Pobierz eBook

FRAGMENT EBOOKA

Rozdział 1

Jestem prawnikiem i siedzę w więzieniu. To skomplikowana historia.

Mam czterdzieści trzy lata i jestem w połowie dziesięcioletniego wyroku, który wymierzył mi świętoszkowaty sędzia federalny w Waszyngtonie. Wszystkie moje apelacje spełzły na niczym. W moim opustoszałym arsenale nie została już ani jedna procedura, mechanizm, sztuczka, kruczek prawny czy choćby zdrowaśka. Nie mam już nic. Ponieważ znam prawo, mógłbym postąpić jak wielu skazanych i zasypać sąd lawiną bezużytecznych wniosków, pozwów i innych świstków, ale wiem, że to na nic. W mojej sprawie już nic nie da się zrobić. Prawda jest taka, że nie mam szans na opuszczenie tych murów przez następne pięć lat, jeśli nie liczyć kilku żałosnych tygodni, które darują mi za dobre zachowanie. A zachowuję się przykładnie.

Nie powinienem nazywać siebie prawnikiem, bo właściwie już nim nie jestem. Wkrótce po wyroku Rada Adwokacka Stanu Wirginia pozbawiła mnie uprawnień. Uzasadnienie było proste: wyrok za ciężkie przestępstwo oznacza skreślenie z listy osób uprawnionych do wykonywania zawodu prawnika. Cofnięto mi licencję, a mój przypadek opisano w fachowym czasopiśmie „Virginia Lawyer Register”. Tamtego miesiąca trzech z nas straciło licencje – to przeciętny wynik.

Niemniej w moim małym światku jestem znany jako więzienny prawnik i co dzień spędzam kilka godzin, pomagając współwięźniom w ich potyczkach z wymiarem sprawiedliwości. Badam ich odwołania i składam za nich wnioski. Sporządzam uproszczone testamenty i czasami cesje nieruchomości. Analizuję kontrakty białych kołnierzyków. Pisałem nawet pozwy przeciwko władzom, ale tylko z rozsądnych powodów, bo nie wdaję się w pieniactwo. No i trafia do mnie wiele spraw rozwodowych.

Osiem miesięcy i sześć dni po rozpoczęciu odsiadki otrzymałem grubą kopertę. Więźniowie uwielbiają przesyłki, ale bez tej mógłbym się obejść. Przyszła z kancelarii prawniczej w Fairfax w Wirginii, reprezentującej moją żonę, która – cóż za niespodzianka – postanowiła wystąpić o rozwód. W ciągu paru tygodni Dionne zmieniła się ze wspierającej żony, gotowej trwać przy moim boku, w znękaną ofiarę, która pragnie tylko uciec jak najdalej. Nie mogłem w to uwierzyć. Wstrząśnięty czytałem pozew, kolana się pode mną ugięły, oczy napełniły łzami. Wystraszyłem się, że wybuchnę płaczem, i popędziłem do celi, żeby nikt mnie nie widział. W więzieniu płynie dużo łez, ale zawsze w ukryciu.

Author : Admin-Heoth

Redaktor portalu eBookland.pl. Absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.