Wiedźmin. Miecz przeznaczenia – eBook (PDF, EPUB, MOBI)

 
Wiedźmin. Miecz przeznaczenia ebook download

Wiedźmin. Miecz przeznaczenia
Andrzej Sapkowski

Wydawnictwo: SuperNowa
ISBN: 978-83-7578-145-8
Język: Polski
Data wydania: 2016
Rozmiar pliku: 736 KB
Zabezpieczenie: Znak Wodny

Wiedźmin. Miecz przeznaczenia – OPIS EBOOKA

Kodeks stawia Wiedźmina w trudnej sytuacji, bowiem zabić smoka to hańba. Gatunek ten zagrożony jest wyginięciem, ale faktem jest, że jest on najbardziej podły oraz niebezpieczny. Jest wiele stworów, na które prawa pozwalają polować oszluzgi, widłogony czy latawce, ale na te latające bestie stanowczo nie.

Geralt dołącza do ekspedycji zorganizowanej przez króla Niedamira, której głównym celem jest smok skrywający się w grocie Gór Pustulskich. W trakcie wyprawy Wiedźmin spotyka Jaskra znanego trubadura oraz standardowo czarownicę Yennefer, na którą trafia zawsze gdy ma się wydarzyć coś niesamowitego. Król zaprosił wielu sławniejszych Rębaczy z Cinfrid, szóstkę krasnoludów pod dowództwem Tarpena Zigrina oraz smokobójce Eycka z Denesle, który jest wspaniałym rycerzem z wielką reputacją. Misja jest jedna, a powody każdej z grup zupełnie inne, jednak przygotowania są dopięte na ostatni guzik i wydaje mi się, że smok nie ma już możności bytu.

Wiedźmin. Miecz przeznaczenia e-book Andrzej Sapkowski do pobrania w formie elektronicznej książki (pdf, epub, mobi) Ebookland.pl

Pobierz eBook

FRAGMENT EBOOKA

I
– Nie wyjdzie stamtąd, mówię wam – powiedział pryszczaty, z przekonaniem kiwając głową. – Już godzina i ćwierć, jak tam wlazł. Już po nim.
Mieszczanie, stłoczeni wśród ruin, milczeli wpatrzeni w ziejący w rumowisku czarny otwór, w zagruzowane wejście do podziemi. Grubas w żółtym kubraku przestąpił z nogi na nogę, chrząknął, zdjął z głowy wymięty biret.
– Poczekajmy jeszcze – powiedział, ocierając pot z rzadkich brwi.
– Na co? – prychnął pryszczaty. – Tam, w lochach, siedzi bazyliszek, zapomnieliście, wójcie? Kto tam wchodzi, ten już przepadł. Mało to ludzi tam poginęło? Na co tedy czekać?
– Umawialiśmy się przecie – mruknął niepewnie grubas. – Jakże tak?
– Z żywym się umawialiście, wójcie – rzekł towarzysz pryszczatego, olbrzym w skórzanym, rzeźnickim fartuchu. – A nynie on martwy, pewne to jak słońce na niebie. Z góry było wiadomo, że na zgubę idzie, jako i inni przed nim. Przecie on nawet bez zwierciadła polazł, z mieczem tylko. A bez zwierciadła bazyliszka nie zabić, każdy to wie.
– Zaoszczędziliście grosza, wójcie – dodał pryszczaty. – Bo i płacić za bazyliszka nie ma komu. Idźcie tedy spokojnie do dom. A konia i dobytek czarownika my weźmiemy, żal dać przepadać dobru.
– Ano – powiedział rzeźnik. – Sielna klacz, a i juki nieźle wypchane. Zajrzyjmy, co w środku.
– Jakże tak? Coście?
– Milczcie, wójcie, i nie mieszajcie się, bo guza złapiecie – ostrzegł pryszczaty.
– Sielna klacz – powtórzył rzeźnik.
– Zostaw tego konia w spokoju, kochasiu.
Rzeźnik odwrócił się wolno w stronę obcego przybysza, który wyszedł zza załomu muru, zza pleców ludzi, zgromadzonych dookoła wejścia do lochu.

Author : Admin-Marenor

Redaktor portalu eBookland.pl. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Wydział Filozofii i Socjologii