Stramer – eBook (PDF, EPUB, MOBI)

 
stramer ebook pdf do pobrania

Stramer
Mikołaj Łoziński

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
ISBN: 978-83-08-07115-1
Język: Polski
Data wydania: 16 października 2019
Rozmiar pliku: 1,4 MB
Zabezpieczenie: Znak Wodny 


STRAMER – OPIS EBOOKA

Gorąco oczekiwana publikacja zwycięzcy Paszportu “Polityki”

Randomowa rodzina. Jeden z bohaterów Nathan bardzo tęskni za miastem Nowy York, Rywka codziennie rozmyśla nad wyjazdem nad morze. Razem mają, aż szóstkę dzieci, których wychowują i nawet nie zauważyli kiedy dorośli. Córka Rena zakochała się w facecie, który ma żonę, mimo to ze wzajemnością. Natomiast Rudek poszedł na filologie klasyczną, aczkolwiek wiedział co to znaczy, więc zatrudnił się w firmie produkującej świece. Natomiast Hesio i Salek są zafascynowani ideą komunizmu i są zagrożeni więzieniem z tego powodu. A najmłodsi Wela i Nusek niezmiernie oczekują wkroczenia w dorosłość.

Każdy z postaci jest przedstawiony indywidualnie, odkrywamy ich historię, poznajemy sekrety, obawy, największe marzenia. Możemy się z nimi utożsamiać, wejść w ich świat pełen ciekawych wydarzeń.

Rodzina nie jest świadoma co się wydarzy w ich przyszłości. Sprawy między narodowe zaczynają się zaostrzać. Do Stramerów powoli wkracza coś czego jeszcze nie do końca zrozumieli, aczkolwiek coś przeczuwają.

Opowiadanie przedstawia nam historię pewnej ubogiej żydowskiej rodzinie. Która zamieszkiwała Tarnów w czasach międzywojennych. Jakby się wydawało rodzina jest nieustępliwie skierowana na ogromny smutek, cierpienie i wiadome zakończenie. Aczkolwiek Mikołaj Łoziński zatuszował tą przykrą część tamtych lat, która utrwaliła się w naszych głowach. Postacie przedstawione w tej historii nie są świadome jaki będzie ich los, natomiast my wiemy aż za dobrze. Pisarz zezwala swoim postacią na popełnianie błędów, mylenie się w ten sposób daje im życie. Czasami banalne, całkowicie bez sensu,a innym razem szczęśliwe i pełne miłości.

Stramer e-book Mikołaj Łoziński do pobrania w formie elektronicznej książki (pdf, epub, mobiEbookland.pl

Pobierz eBook

FRAGMENT EBOOKA

NATHAN

To dla Rywki wrócił z Ameryki. Opowiadał, że przez cztery lata codziennie myślał o tej dziewczynie, aż w końcu kupił powrotny bilet na statek. Nie opowiadał, że wrócił bez grosza i że nawet na ten bilet musiał pożyczyć pieniądze od starszego brata. Za to wciąż lubił wtrącać w rozmowie amerykańskie słowa, których nikt z rodziny nie rozumiał.

Przywiózł z Ameryki skórzany pas z mosiężną klamrą. Pożegnalny prezent od brata na drogę powrotną do Polski. Na nowojorskim nabrzeżu uściskali się i więcej nie zobaczyli. Na pasku można było prześledzić, przyglądając się zużyciu kolejnych dziurek, jak przez lata zmieniała się jego figura. Nathan sam nie dowierzał, że kiedyś był taki szczupły.

Podobnie jak jego ojciec i dziadek, z wyglądu przypominał zapaśnika. Starego zapaśnika. Szerokie ramiona, ledwo widoczna szyja i wypięta do przodu, jak u koguta, klatka piersiowa. Był dumny, że w mieście mówią na niego „Boss”.

Na ulicy na pytania, co słychać, odpowiadał:

– Jest dobrze, ale nie beznadziejnie.

Ręką dotykał kapelusza i szedł dalej.

Co kilka miesięcy przychodził list z Nowego Jorku. Ben pisał, że niestety, na razie musi odłożyć podróż do Tarnowa. Nie może teraz zostawić sklepu papierniczego. Zaczyna się rok szkolny i ma zbyt wiele zamówień. Musi zwolnić nieuczciwą pracownicę, a nie znalazł jeszcze na jej miejsce nowej, godnej zaufania. Niedługo chrześcijańskie święta Bożego Narodzenia, czas prezentów, a u nas nie tylko Żydzi kupują! Żona znowu się rozchorowała. Zaczął się kryzys, gdyby teraz zostawił sklep, nie miałby po co wracać do Ameryki. Ale tęskni i planuje w przyszłym roku. Nie może się już doczekać, żeby poznać Rywkę, ich synów i córki.

Jako rodzice najlepiej wiecie, czego potrzebują, więc kupcie to ode mnie.

Pomiędzy napisany na firmowym papierze (BEN STRAMER GENERAL MERCHANDISE, 33 Grand St, NY) i złożony na trzy list wkładał zielone banknoty. Dodatkowo obkładał je fioletową bibułką, żeby nie było widać, co jest w środku. Bibułka za każdym razem barwiła banknoty, które po wyjęciu z koperty były zielono-fioletowe i Rywka musiała je delikatnie obmywać, a potem suszyć nad piecem w kuchni.

Nathan dzieciom dawał tylko amerykańskie znaczki z kopert. Dolary odkładał.

– Pracuję cały czas, więc nie mam czasu zarabiać – tłumaczył żonie.

I czekał. Czekał, czekał, czekał. Aż trafi się dobry interes. Interes, który zmieni życie rodziny Stramerów. Wyniesie ich z jednopokojowego mieszkania z małą kuchnią na parterze na samym końcu ulicy Goldhammera, uniesie wysoko w górę i opuści dopiero na najwyższych piętrach kamienic z kolorowymi witrażami na klatkach schodowych, w eleganckiej polsko-żydowskiej dzielnicy, najlepiej w pobliżu przystanku linii tramwajowej, z której Tarnów był tak dumny. W jednym z tych przestronnych, wielopokojowych i wysokich mieszkań z toaletą i łazienką z bieżącą wodą, ze światłem elektrycznym i ukwieconym balkonem.

Author : Admin-Heoth

Redaktor portalu eBookland.pl. Absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.