Ślepnąc od świateł – eBook (PDF, EPUB, MOBI)

 
Ślepnąc od świateł empik

Ślepnąc od świateł
Jakub Żulczyk

Wydawnictwo: Świat książki
ISBN: 978-83-8031-020-9
Język: Polski
Data wydania: 23 października 2014
Rozmiar pliku: 1,9 MB
Zabezpieczenie: Znak Wodny

ŚLEPNĄC OD ŚWIATEŁ – OPIS EBOOKA

Tajemnica, energiczna wojaż, w której nie zabrakło momentów zwrotnych akcji oraz niespodziewanych epizodów. Ebook dający do myślenia, co tak naprawdę jest ważne w aktualnych czasach, jakie wartości pieniądze, przyjaźń czy zaufanie.

Wszystko kręci się wokół pieniędzy, wielu powie, że to nieprawda i jest to usprawiedliwienie miejskiego zła, ale tak działa ten świat – to ideologia naszego bohatera powieści Jakuba Żulczyka. Jako młody chłopak przeprowadził się do Warszawy i prawie skończył Akademię Sztuk Pięknych, gdy uświadomił sobie, że nie interesuje go taka przyszłość i rutyna, której nie chce zaakceptować. Dokonał życiowej selekcji, został handlarzem kokainy. Od rana śpi, a wieczorem jeździ po mieście waży i liczy pieniądze. Ściga także dłużników i nie ogranicza się w przemocy, wykorzystuje do tego właściwych ludzi. Jego klienci to krąg bogatych i wpływowych ludzi z branży finansowej, który napełnia ich paliwem jak stacja benzynowa.

Jakub Żulczyk przedstawia nam jak wygląda rzeczywistość, zepsutą do takiego poziomu, że handlarz narkotyków jest potrzebny tak samo jak lekarz i utrzymuje znaczną grupę ludzi przy właściwym funkcjonowaniu.

Ślepnąc od świateł e-book Jakub Żulczyk do pobrania w formie elektronicznej książki (pdf, epub, mobi) Ebookland.pl

Pobierz eBook

FRAGMENT EBOOKA

***
20:46 Jesteśmy w Warszawie. Jest dziewiętnasty grudnia. W radiu zapowiadano silne, nawet dziesięciostopniowe mrozy. Na razie prognoza się sprawdza. 
Miasto wygląda jak nabazgrane kolorowymi flamastrami na czarnej płachcie przez ogromne, nadpobudliwe dziecko. Gdzieś z oddali przebija się uszkodzona, świąteczna melodia, przez szum, przez zupę z głosów i kroków, pracujących silników, trzasków zamykanych drzwi. Ta melodia dźwięczy mi w całym ciele jak zapowiedź bólu zęba. 
Miasto otwiera oczy, zamknięte w dzień, budzi się cicho i ciężko, przypomina schlanego mężczyznę. Jego powieki rozchylają się powoli, zmęczone, sklejone ropą. Jest spuchnięte, tak jakby w ściany, w chodniki, w okna, w kostkę Bauma - w to wszystko wsiąknęła już na stałe czarna, brudna woda. Przydałby się deszcz, burza, potężny piorun, który chociaż na chwilę przeczyściłby powietrze, wyprasował je. 
Przydałaby się powódź. 
Miasto otwiera się przede mną jak wymięty egzemplarz taniej książki. Na chwilę otwieram usta, jakbym miał zacząć bezgłośnie śpiewać. Zaraz je zamykam. Z perspektywy tylnego siedzenia wygląda to tak, jakbym po prostu ziewnął. Miasto również otwiera usta. Obudziło się. Chce jeść. 
- Czy mógłbyś nie jarać w moim samochodzie? -rzucam to pytanie w kierunku tylnego siedzenia, nawet się nie odwracając. 
Wyjeżdżamy z Pileckiego w Puławską. Będziemy jechać cały czas prosto aż na Śródmieście. 
- No, ale co chcesz? - odpowiada mi z tylnego siedzenia Stryj. 
A może Stryj to ten drugi. 
- Gówno. Nie pal, kurwa - odpowiadam.

Author : Admin-Marenor

Redaktor portalu eBookland.pl. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Wydział Filozofii i Socjologii