Paprocany – eBook (PDF,EPUB,MOBI)

 
Paprocany ebook do pobrania pdf

Paprocany
Paulina Świst

Wydawnictwo: Akurat
ISBN: 978-83-287-1544-8
Język: Polski
Data wydania: 12 listopada 2020
Rozmiar pliku: 2,3 MB
Zabezpieczenie: Znak Wodny 


Paprocany – OPIS EBOOKA

W komendzie miejskiej Policji wybucha spora afera. Paru policjantów rzekomo napadło na prostytutkę i ją zgwałciło. Pani, która na tym ucierpiała wskazała Krzysztofa Strzeleckiego jako jednego z głównych sprawców. Czyli wzorowego i przykładnego funkcjonariusza, którego można dosłownie “do rany przyłożyć”. Krzysztof przekonuje, że jest niewinny. Ale został wysłany na przymusowy urlop. Szef jest jedyna osoba która w całości wierzy w jego niewinność.

Aczkolwiek on sam ma również kłopoty w życiu, jego przybrana córka mocno martwi się o swoją 18letnią bratanice. Która była zawsze uważana za trudne dziecko, dlatego jej rodzice praktycznie już się poddali przy jej wychowaniu. Wiele razy zdarzało się, że znikała z domu na kilka dni bez śladu. Aczkolwiek tym razem jej ciotka jest niemalże pewna, że coś się jej przytrafiło poważnego. Mianowicie , prawodpodbnie ją porwali. Strzelecki, który jest aktualnie na przymusowym urlopie, cierpi na nadmiar wolnego czasu. Tak więc jej ojczym prosi go o pomoc w prywatnym śledztwie. Tropy wydają się prowadzić do Paprocanów – jeziora w Tychach, popularnego na Śląsku miejsca wypoczynku.

Paprocany ebook Paulina Świst do pobrania w formie elektronicznej książki (pdf, epub, mobiEbookland.pl

Pobierz eBook

FRAGMENT EBOOKA

– Patrz, co mi przesłał mój klient.

Pokazałam Darkowi telefon. Na ekranie pokłócona para i podpis: „Co najczęściej zakłada kobieta? Kobieta najczęściej zakłada, że facet się domyśli”.

– To nawiązanie do tego, że wisi ci sporo hajsu za ostatnią sprawę?

Darek trzymał moją kancelarię w żelaznych łapach. Był kierownikiem sekretariatu i miał fotograficzną pamięć. Słynął z tego, że nigdy w życiu nie zawalił terminu, a obudzony nawet o drugiej w nocy potrafił wymienić wszystkich moich klientów wraz z ich zarzutami i tym, ile mi wiszą pieniędzy.

– To kancelaria adwokacka, a nie fundacja charytatywna. Załatw to! – warknął.

– Już załatwiłam. – Posłałam mu promienny uśmiech. – Wysłałam facetowi esemesa: „Nie potrzebuję, żebyś się domyślał. Potrzebuję tylko twoich pieniędzy. To nie była miłość jak w Przeminęło z wiatrem. Ty miałaś duży biust, a ja miałem sałatę”.

– Ha, ha! – Darek prawie spadł z krzesła. – Jesteś nienormalna. Kompletnie nie wiem, czemu oni wszyscy zlecają ci sprawy.

– Ja też nie – odparłam szczerze i wyjęłam z lodówki prosecco. – Kieliszeczek?

Dariusz zerknął na zegarek.

– Jest trzynasta… A w sumie… Lej. Mamy pocz­tę do zrobienia. Co tam u Juliana? – dopytał.

Ręka mi lekko drgnęła i rozlałam nieco wina.

– Mów – wycedził Darek przez zęby, widząc moją minę.

– Tydzień temu zapytałam go przez MSG, czy mu się jeszcze podobam – powiedziałam, siląc się na uśmiech. – Odpisał, że pracuje i odezwie się później.

– Tydzień temu? – Darek uśmiechnął się krzywo. – Pracuje od tygodnia bez możliwości wyklepania na telefonie słowa „tak” albo „nie”. Grubo. Napisz mu skargę na pracodawcę do Państwowej Inspekcji Pracy. Ale nie martw się, jest jeszcze kilkanaście usprawiedliwień dla jego zachowania: telefon wpadł mu do kałuży, porwali go kosmici, schodził ze schodów, potknął się i upadł na jakąś laskę… Bo przecież nie bierzemy pod uwagę, że ma cię tak głęboko w dupie, że nawet nie chce mu się odpisać, prawda?

Popukał się w czoło.

Author : Admin-Heoth

Redaktor portalu eBookland.pl. Absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.