Kolejne 365 dni – eBook (PDF, EPUB, MOBI)

 
kolejne 365 dni ebook pdf

Kolejne 365 dni
Blanka Lipińska

Wydawnictwo: Agora
ISBN: 978-83-268-2873-7
Seria: Laura i Massimo
Język: Polski
Data wydania: 29 maja 2019
Rozmiar pliku: 750 KB
Zabezpieczenie: Znak Wodny


KOLEJNE 365 DNI – OPIS EBOOKA

Książka Blanki Lipińskiej to kontynuacja bestsellerowej serii, która opowiada o Laurze Biel, kobiecie porwanej przez szafa mafii – Massima. Godnym uwagi jest fakt, iż poprzednie powieści takie jak “365 dni” a także “Ten dzień” sprzedały się w oszałamiającej ilości sztuk, bo ponad 500 000. Podsumowując ebook, który jest pełen oszałamiających zwrotów akcji oraz erotyzmu podbija serca polskich kobiet,często jest też porównywany do bestsellera światowych list “50 Twarzy Greya“. Jeśli ktoś uważa, że autorka Blanka Lipińska będzie miała ciężko ponownie zaskoczyć czytelników, to powinien przygotować się do ostrej jazdy. Ponieważ “Kolejne 365 dni” jest porównywalna do jazdy rollercoasterem.

Laura jest kobietą w ciąży, pewnego dnia zostaje postrzelona. Młoda kobieta zostaje pilnie przewieziona do szpitala, gdzie najwybitniejsi lekarze walczą o jej życie. Mężem operowanej ciężarnej Laury jest przywódca sycylijskiej mafii, prawdopodobnie ma on do podjęcia najtrudniejszą decyzję w życiu. Ponieważ musi zdecydować kogo uratować: wybrankę serca, czy ich nienarodzone dziecko. Jaką decyzje podejmie Massimo? Czy będzie potrafił żyć bez swojej ukochanej Laury? Czy podoła wychowaniu dziecka w pojedynkę? Dlatego w jego głowię pojawiają się setki myśli, ale ani jedna nie daje mu odpowiedzi. Nikt nie wie jak rozwiną się losy jego rodziny.

Kolejne 365 dni Blanki Lipińskiej do pobrania w formie elektronicznej książki (pdf, epub, mobi) Ebookland.pl

Pobierz eBook

FRAGMENT EBOOKA

ROZDZIAŁ 2

Kiedy otworzyłam oczy pierwszy raz po tym, jak zamknęłam je w rezydencji Fernando Matosa, zobaczyłam, że oplatają mnie kilometry rurek wbitych w moje ciało i otaczają dziesiątki ekranów pokazujących funkcje życiowe. Wszystko pikało, szumiało. Chciałam przełknąć ślinę, ale okazało się, że w gardle mam jakiś przewód. Bałam się, że za chwilę zwymiotuję. Oczy zaszły mi mgłą i czułam, że wpadam w panikę. Wtedy jedna z maszyn zaczęła przeraźliwie piszczeć, drzwi się otworzyły i do pokoju jak taran wpadł zdyszany Massimo. Usiadł obok i chwycił mnie za rękę.

– Kochanie – jego oczy się zaszkliły. – Dzięki Bogu!

Twarz Czarnego była zmęczona i zdawało mi się, że jest o połowę chudszy, niż go pamiętałam. Złapał głęboki oddech i zaczął gładzić mnie po policzku, a ja na jego widok zupełnie zapomniałam o duszącej mnie rurce. Z oczu zaczęły lecieć mi łzy, a on ścierał każdą, nie odrywając ust od mojej dłoni. Nagle do pokoju weszły pielęgniarki i uciszyły nieznośną maszynę.

Po nich w drzwiach pojawili się lekarze.

– Panie Torricelli, proszę wyjść. Zajmiemy się pańską żoną – powiedział starszy mężczyzna w białym kitlu, a kiedy Don nie reagował, powtórzył polecenie głośniej.

Massimo wyprostował się i górując nad nim, zmienił oblicze na najzimniejsze, jak to tylko możliwe, a potem rzucił przez zaciśnięte zęby:

– Moja żona pierwszy raz od dwóch tygodni otworzyła oczy i jeśli sądzi pan, że wyjdę, to jest pan w niewiarygodnym błędzie – warknął po angielsku, a lekarz machnął ręką.

Po tym, jak wyciągali mi z gardła rurę przypominającą tę od odkurzacza, uznałam, że faktycznie byłoby lepiej, gdyby Czarny tego nie oglądał. Ale cóż, stało się. Już chwilę później do mojego pokoju zaczęły ciągnąć wycieczki lekarzy najróżniejszych specjalizacji. A potem były badania, niekończące się badania.

Massimo nawet przez sekundę nie wyszedł i nawet na chwilę nie puścił mojej dłoni. Kilka razy wolałabym, żeby go nie było, ale nawet ja nie byłam w stanie go od siebie odgonić i przekonać, by przesunął się choć o centymetr, aby zrobić miejsce lekarzom. W końcu wszyscy zniknęli, a ja mimo to, że mówienie wciąż przychodziło mi z trudem, chciałam go zapytać, co się właściwie stało. Próbowałam łapać oddech, charcząc coś niezrozumiale.

– Nic nie mów – jęknął Czarny, kolejny raz przykładając moją dłoń do swoich cudownych ust. – Zanim zaczniesz pytać i dociekać... – westchnął i zaczął nerwowo mrugać oczami, jakby powstrzymując łzy. – Uratowałaś mnie, Lauro – jęknął, a mnie zrobiło się gorąco. – Tak jak to było w mojej wizji, uratowałaś mnie, kochanie.

Author : Admin-Heoth

Redaktor portalu eBookland.pl. Absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.