Bladość Powłok – eBook (PDF, EPUB, MOBI)

 
Bladosc powlok pdf ebook

Bladość Powłok
Marcin Pełka

Wydawnictwo: Novae Res
ISBN: 978-83-8147-878-6
Język: Polski
Data wydania: 25 maja 2020
Rozmiar pliku: 978 KB
Zabezpieczenie: Znak Wodny


BLADOŚĆ POWŁOK – OPIS EBOOKA

Przebudowa systemu działania służby zdrowia nareszcie przyniosła wyniki. Długie ciągnące się kolejki zginęły jak koszmar senny, a przebieg leczenia oraz diagnozowania przebiega nadzwyczajnie zwinnie i efektywnie. Wszyscy są usatysfakcjonowani, mimo efektu ubocznego przez który są trochę bladzi. Nasza planeta niedługo później toczy walkę z coraz to bardziej ocieplającym się klimatem, a oprócz tego kosmici są wśród nas. Niektórzy z nich są wrogo do nas nastawieni, natomiast inni są przyjaźni, a jeszcze inni traktują nas jak idiotów.

Tak własnie opowiadania Marcina Pełki przedstawiją nam obraz przyszłości, z jednej strony śmieszny a z drugiej przerażający. Szalone i ironiczne, a mimo wszystko nakłaniają do przemyśleń w jaką stronę zmierza nasza cywilizacja. Właśnie od takich książek ciężko jest się oderwać!

Bladość Powłok e-book Marcina Pełka do pobrania w formie elektronicznej książki (pdf, epub, mobiEbookland.pl

Pobierz eBook

FRAGMENT EBOOKA

***
Największy pech w życiu

Johny Coleman, odkąd pamiętał, zawsze był nieudacznikiem. Nigdy nic mu się nie udawało, bez przerwy robił z siebie pośmiewisko. Był niezgrabny, niezdarny, zapominalski i w ogóle mało zorganizowany. Nie przepuścił żadnej okazji, by oblać się kawą, zbić wazon, potknąć się albo na przykład przypalić odgrzewany obiad. Nieustanny, bezlitosny pech prześladował go na każdym kroku. Notorycznie uciekały mu autobusy, kupowana odzież darła się i pruła w krótkim czasie po założeniu, a żeby poślizgnąć się i przewrócić, nie potrzebował nawet skórki od banana. Robił to na zwykłej, prostej i równej drodze.

W szkole krzesła, na których siadał, dziwnie często okazywały się zepsute i Johny ostatecznie lądował na podłodze pod ławką. Pakując się na zajęcia, mylił zeszyty, a drugie śniadanie prawie za każdym razem plamiło mu jakąś książkę. Wszyscy śmiali się z jego niezdarności. Dochodziło nawet do takich sytuacji, że rówieśnicy nie znali jego imienia, ale wystarczyło powiedzieć przezwisko „Fajtłapa” i każdy wiedział, o kogo chodzi.

Kiedy Johny był w trzeciej klasie, jeden z nauczycieli wpadł na pomysł, że przyczyną tego wszystkiego może być wada wzroku. Rzeczywiście – Johny był krótkowidzem, chociaż jego wada była raczej nieznaczna. Wszyscy pomyśleli wtedy, że sytuacja wróci do normy, gdy tylko zacznie nosić okulary. Niestety byli w błędzie. Liczba wypadków wiążących się z jego osobą nie zmalała, a według niektórych nawet jeszcze wzrosła. Zresztą niezdarność Johny’ego owocowała tym, że często tłukł okulary i zdecydowanie więcej czasu chodził bez nich niż z nimi na nosie.

W towarzystwie też nie potrafił się zachować. Miał problemy z wyrażaniem swoich myśli, a chcąc być zabawnym, próbował rozśmieszać swoich rówieśników. Prawie zawsze wtedy słyszał: Johny, nie wygłupiaj się! Bądź po prostu sobą! O kontaktach z dziewczynami szkoda w ogóle wspominać.

Nieustanne nieszczęścia, jakie go spotykały na każdym kroku, doprowadziły w końcu do tego, że Johny wyrósł na skrytego, cichego i nieco zgorzkniałego młodzieńca. Niestety pech towarzyszył mu w życiu dalej. Kiedy golił się po raz pierwszy, nie dość, że pozacinał się prawie wszędzie, gdzie tylko mógł, to jeszcze złamał maszynkę do golenia, boleśnie kalecząc palce. Kupowane mleko prawie zawsze okazywało się zsiadłe, a konserwy zepsute. Autobusy uciekały mu w dalszym ciągu, w dalszym ciągu zapominał o wielu ważnych spotkaniach. Ciągle się czymś oblewał, więc często musiał prać ubrania. Jego sąsiedzi szybko się nauczyli, że gdy tylko Johny wywiesi pranie na balkon, swoje powinni schować, bo rozpada się w przeciągu jednej, góra dwóch godzin.

Author : Admin-Heoth

Redaktor portalu eBookland.pl. Absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.